sam glam

Wpisy

  • środa, 21 maja 2014
    • sam glam - stan umysłu.

      niektórzy uważają, że rosja to stan umysłu, a nie rzeczywisty kraj zajmujący sporą część mapy. myślę sobie, że jednakowoż to usa są stanem umysłu. BARDZIEJ. nie dziwota, skoro rządzą nimi reptaljanie. hehe. ruscy to wiadomo: wóda, drift i kąpiel w przerębli. usa z drugiej strony (dosłownie i w przenośni) to: chów wsobny na południu, samobóje by cops (ewryłer), osobliwi bohaterowie i powszechny dostęp do broni. i szczególnie te dwie ostatnie rzeczy wzruszyły mnie ostatnio najbardziej. dopiero co kot skopał dupę psu, a w chipotle dress code nakazuje posiadanie broni jako must have o każdej porze dnia. co prawda nie tylko tam szaleńcy ganiają ludzi z kosami i karabinami torują sobie drogę na parkingu (patrz chiny i koleś z tasakiem; chyba nie był prymusem albo wręcz przeciwnie). w jakim innym kraju możliwym byłoby nastraszenie sekty baptystycznej homo-zombie? nie w mateczce rosyji. przeprowadzono badania nt. popełnianych tam zbrodni w ogóle. okazało się, że to nie czarni afroamerykanie popełniają ich najwięcej i ponoć nawet nie przodują w brutalności. akurat tu nihil novi sub sole, ale łącząc to z REALNYM planem walki z potopem zombie, który pentagon trzyma pod kluczem, legenda o "amerikan drim" i "lend of fridom" jakoś blaknie. niczym te flagi na księżycu. wracając do wzruszeń: ten kot-bohater zaczął zarabiać realny hajs. tłum zrzuca staniki, podrywa się z wózków inwalidzkich, napirza salwami w niebo. wszystko to dlatego, że kot pogonił psa. i uratował jakiegoś gówniarza. może w lawinie wieści nt. ludzi zagryzionych przez zaburzone kundle, ta stanowi jakiś promyk światła. niewątpliwie koty stają się kolejnym must have sezonu. apropo tego kundla, to pewnie już poszedł na konserwy. w końcu tej kraj miłośników zwierząt nie opierdala się z tym, co uważane tam jest za "broń". w sumie słusznie, ale żeby od razu na konserwy?

      wracając do kota i jego hajsu, którego raczej nie wymieni na kocimiętkę, by podzielić losy wielu młodych gwiazd zbiorowej świadomości. w usa jest taki trynd, że różni "znani" rozpoczynają mecze bejsbolowe, pierwszą piłkę rzucając (hehe). kto zgadnie, na którą celebrytość (sick) padł wybór w tym sezonie?

      czy z publiki słyszę: (dzielny) "kot"?

      grabię, otóż to i on dostąpił tego zaszczytu. okazało się jednak, że w rzutach jest raczej słaby. niemniej dotknął był piłki, więc saturnalia czas zacząć.

      sięgając pamięcią wstecz, choć nie za bardzo, mój kundel miał szansę wspiąć się top 10 wydarzeń sezonu ogórkowego. kiedyś bowiem, z rok temu, wyszedł sobie niechcący na parapet zewnętrzny i nie wrócił. mama moja zagrała rolę życia, bo w swym wieku słusznym pokonała 3 piętra na szybkości, która zawstydziłaby flesza gordona. "ale tu nie ameryka", więc ani hajsu, ani fejmu.

       

       

      sam koniec wpisu wykorzystam do:

      bardzo mi przykro z powodu całego tałatajstwa, jakie widzicie na końcach wersów, ale nie nadal nie wiem, jak to zrobić, żeby było ładnie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      samglam
      Czas publikacji:
      środa, 21 maja 2014 14:52
  • środa, 09 kwietnia 2014
    • sam glam - samokrytycznie.

      ci z nas, którzy używają fejsbuki mogą to znać. mam paru "znajomych", których trzymam tylko dla tego, że ich "urocza głupotkowatość" poprawia mi nastrój; zaraz po tym, jak przypomnę sobie, czemu ich w zasadzie trzymam. dzisiaj jednak mózg pozbawiony kontroli rodzicielskiej wymyślił coś szatańskiego.

      przypuszczam, że to przez załamanie pogody.

      w każdym razie (nie bądź) może być, że i ten kijek ma dwa końce i dla któregoś z moich "znajomych" jestem kimś w rodzaju poprawiacza nastroju przez głupotę.

      damn, man. mała iluminacja. pamiętam bowiem, jak pewien czas temu napisałam "nie prawda" zamiast "nieprawda". trochę wstyd. wzięłam go jednak na klatę.

      nie ma jednak tego złego, blabla. mam na podorędziu tę interesującą książkę o zarazie

      w europie w xiv w. mniemam, że to dobry początek na drodze uleczenia nadużywania internetów.

      w dobie, gdy "wprost" staje się coraz bardziej popkult (pf, i tak ich nie lubiłam), a gw posiadła chomiki zamiast dziennikarzy, nadzieja w zagranicznych serwisach. cóż jednak z tego, skoro nie każdy włada językiem; jakimkolwiek czasem? ciekawostkę przeczytałam jakiś czas temu nt. "szkolnictwa" w usa. otóż okazuje się, że część republikanów chciałaby wycofania konieczności ingerowania w program nauczania. bo oni tam mają jakoś osobliwie i patrząc

      po poziomie, uważam, że i teraz nie są zbyt zapracowani.

      tymczasem w polszy.

      powolutku idziemy w tym samym kierunku. choć to nie alternatywnie piękny prl, gdy wiza do usa była jak garniec striptizerek na końcu tęczy. np. taki brat (nie mój, bo nie mam) poszedł był na ponoć jedną z lepszych uczelni prywatnych (oksymorron, or wut), a okazało się, że chyba miał zwolnienie z polskiego i wuefu. nie, żebym sama mogła rzucać kamieniami, no ale pls.

      w każdym razie, ad rem wracając, trochem sflaczała... choć nie, w sumie w tych coraz smutniejszych czasach uśmiech jest na wagę złota; jeśli poprawiam komuś nastrój, to mój móżdżek może być tylko zadowolony. ehe, he.

      w ciemnym kąciku, sznurując trzewiki, nadzieję cichutko w kieszonce trzymając, mniemać będę, że to jednak moja olśniewająca osobowość, nie głupota wywoła jakiś uśmiech.

      pf, tyle z samokrytyki.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      samglam
      Czas publikacji:
      środa, 09 kwietnia 2014 12:02
  • poniedziałek, 30 grudnia 2013
    • sam glam - poświąteczne rozterki.

      w czasie trwającego święta jedzenia i raphacholinu nie omieszkałam zajrzeć na pudla.

      polszego i lepszego, bo zagranicznego.

      stanęłam tam oko w oko ze strasznymi wieściami, którymi karmię się

      w chwilach zwątpienia.

      po tym, co gały moje ujrzały, zrobiło mi się właśnie tak - ogarnęło mnie jeszcze większe zwątpienie.

      o co poszło?

      ano, jak wieść ilustrowana i pisana niesie, kanje dał kim torebkę.

      nic to dziwnego - nie pierwsza i pewnikiem nie ostatnia.

      ta jednakowoż jest szczególna.

      spersonalizowana.

      torebka hermes-a potraktowana farbami.

      "no, też mi coś, bo to pierwsza" - ktoś powie.

      znakiem szczególnym tejże jest "obrazek", na którym widnieje coś a la kobiety z awinionu, trochę ingres-a, trochę łempickiej. wywnioskowałam to z tematyki. o ile oczy mię nie kłamią.

      no i ona teraz musi łazić z tą torebką, malowidło światu pokazując.

      cudnie jest być odpornym na krytykę, c'nie?

      znaczy myślę sobie, że kanje chyba jest. albo to taki casus młodego artysty,

      sięgającego po nowe medium.

       

      te dywagacje zawiodły mnie nad stawik, w którym zjawisko zaufania tonie.

      powoli acz konsekwentnie.

      bo, ten, zakładam, że oni czasem walną w dziąsło jakiegoś drinka.

      lub dwa.

      i myślę sobie, że jeśli pije się z kimś, to jakieś porozumienie, zaufanie tworzy się

      niejako samo, a w należytych warunkach.

      wiadomo, ludzie po pijaku różne rzeczy mówią i robią.

      uważam, że wtedy kanje wpadł na ten projekt.

      ale zrobił z niego niespodziankę.

      sniki łizul.

      albo ogłosił to "in situ".

      widzę to:

      kim wstawiona i zaskoczona - czka.

      czoło gładkie odsłaniając wpatruje się w punkt tuż obok oratora, wszak patrzenie na słońce może oślepić.

      łizul za wsparcie dla pomysłu pozę tamtej biorąc, chwyta za telefon i już od wczoraj

      maluje farbami nietoxycznymi, paluchów używając, torebkę dla bogdanki.

      cudnie.

       

      zaryzykuję i napiszę, że to pewnie ostatnia ich wspólnie pijana noc była.

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      samglam
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 30 grudnia 2013 13:12
  • wtorek, 17 grudnia 2013
    • sam glam - tyle odcinków w piwnicy.

      okazało się, że nigdy nie jest za późno, by nie lubić kogoś tak bardzo,

      by aż chciało się trzaskać wór (treningowy).

      okazuje się także, że w obliczu łataniny budzi się w człowieku (tu: we mnie)

      silne poczucie obowiązku.

      okazało się, że można być bezdomnym, a dostawać kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie

      w starym stylu grubej koperty.

      potwierdza się również, że nienawiść jest wyuczona i należy zaczynać

      we wczesnym wieku naukę, by nie marnować cennych lat, które inaczej

      mogłyby okazać się zwykłym dzieciństwem.

       

      wystawi sobie - w końcu udało mi się porwać komódkę z a.

      w zamian za porządek w szafie...

      tym tropem doszłyśmy kilku "nowych" gadżetów.

      komódka robi się w piwnicy.

      pozostało jeno malowanie wnętrza szuflad, polerowanie i zrobienie jej legitymacyjnego.

      gdyby miał chętnego na 4-szufladową komódkę w stylu "odświeżony prl", zapraszam.

      no i zrobiliśmy ją w czarnym macie i odświeżonym, lakierowanym mahoniu.

      no i robiąc prowadnicę do szuflady w pełni przypomniałam sobie, jak bardzo można

      w milczeniu skwierczeć, wijąc się, by nie "szczelić".

      okazuje się, że mam więcej cierpliwości niż ktokolwiek kiedykolwiek mógł

      ode mnie uświadczyć.

      nic to, złe emocje zakwaszają organizm, czy coś w tym rodzaju. che, che.

      kierwa mać.

       

      no i long time no see, wejszłam na pudla.

      a ci znowu o adamie gie.

      magia, panie, powiadam.

      i myślę, że polsza to taki kraj, w którym najwyraźniej krążą dwie wersje kodeksów,

      słowników i informacji.

      no, że informacje to jakby jasne.

      ale pierwszy raz widzę biedaka w marynarce pod muchą.

      takie czary, dobrodzieju.

       

      no i kościół baptystyczny westboro.

      w końcu zebrałam się, by o nim wspomnieć.

      ileż członkowie jego mają uwielbienia do spędzania czasu na świeżym powietrzu

      skrzyżowań?!

      misję też mają, by edukować dzieci, które jeszcze nie potrafią czytać,

      jak należy nienawidzić innych grup. spoza wspólnoty.

      i jak to religijni fanatycy najwyraźniej mają w zwyczaju, uparli się na pedałów.

      najwyraźniej nawet w usa lesby są pomijane w nienawiści.

      chyba że to miłość bliźniego każe im pomagać mniejszym.

      może te dzieciaki, oderwane od chodzika, nie ustałyby w upale i/lub mrozie

      bez podpórek i tylko wspomniana miłość bliźniego zmusza ich,

      by tym dzieciom pomóc.

      ergo (heh) dzieci stoją, opierając się li tylko, by nie upaść paszczą w trawę.

      lub beton.

      religia to jednak sama miłość.

      czasem od tyłu.

      a propos, widziałam wczoraj porno.

      nie to jednak najważniejsze.

      bo aktorka miała takie coś, co przypomniało mi film... ten,

      "całkowite zaćmienie".

      była tam taka scena, w której polucjanci czy inny lekarz zajrzał tam,

      gdzie ponoć słońce nie dochodzi, by potwierdzić najgorsze.

      i cały czas mnie to frapowało.

      od wczoraj wiem, czego szukali.

      umrę spokojna.

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      samglam
      Czas publikacji:
      wtorek, 17 grudnia 2013 09:29
  • piątek, 06 grudnia 2013
    • sam glam - komenty i inne katastrofy.

      czasami, niechcący wpadnie mi w gałę jakiś komentarz lub, nie daj ostroróg, tekst,

      który popełniłam w chwili zapomnienia.

      zaczęłam zastanawiać się, jak bardzo (nie) jestem w tym osamotniona.

      mam na myśli, ile osób spogląda na swoje komentarze z odrobiną grozy w trzewiach?

      poszłam dalej w dywagacjach - czy "znanym" uszy płoną, gdy fejm sprawdzając, czytają siebie?

      bo na przykład najnowsze góró fitnesu czy innych ćwiczeń usuwać poczęło swoje komentarze,

      a zauważyłam, że chyba zrezygnowała z żółtych karteczek mobilizacyjnych.

      nie, żeby to dziwne było.

      no i, ten, rozterka taka: jak pisać, by całkowicie uniknąć takiego wstydu?

      z innych katastrof, to ponoć łorsołszor będzie utrzymany na antenie.

      a kk-p broni chodakowskiej.

      boroka.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      samglam
      Czas publikacji:
      piątek, 06 grudnia 2013 14:38
  • piątek, 29 listopada 2013
    • sam glam - psia angina.

      idę sobie  z psem porą wieczorową na ostatnie wypróżnianie pęcherza.

      kundel biega jak świniak za truflami, bo pora kumplowska nastała, wlokę się za nim,

      aż na dołku spotyka takiego śmieszniaka w kubraku, który na smyczy idzie i rwie się

      radośnie do innych.

      rzęzi jak żyguli, kobieta odciąga go jakby miał prądem razić. dziwność jakaś.

      mój bieży do niego niczym do bogdanki przez łany złotej pszenic na niwie rosnącej;

      radość obopólna, odciągnąć ich od siebie nie sposób.

      podchodzę, w kobiecie panika rośnie i mówi, że pod kubrakiem czai się angina.

      powagę starając się zachować tylko mruczę niewyraźnie: "aha".

      i ona dalej, że nie wie, czy to zakaźne, bo głupio obcego razić chorobą.

      odpowiadam, że też nie wiem, ale kubrak bardzo ukontentowany z szansy

      porządnego obwąchania rzyci kumpla.

      nic sobie więc z grozy chwili nie robię.

      w końcu udało się je rozerwać na dwie platońskie połówki.

      i naszła mnie kontrowersja: czy to zakaźne, czy nie zakaźne.

      internety powiedziały, że tak.

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      samglam
      Czas publikacji:
      piątek, 29 listopada 2013 10:42
  • sobota, 23 listopada 2013
    • sam glam - manson i tarta.

      niewinnie uwięziony charles m. bierze ślub.

      wybranka jego serca spokojnie mogłaby być jego wnuczką,

      jednak serce nie sługa, bla, bla.

      w każdym razie tarta.

      w zasadzie to zapiekanka w formie do tarty.

      wystaw sobie ciasto ziemniaczane.

      robisz je tak:

      na każde 3 ziemniaki jedno jajko.

      trochę mąki i mleka.

      plus przyprawy i ostra papryczka.

      mieszać dokładnie z utłuczonemi pyrami.

      położyć warstwę na spód naczynia masłem posmarowanego i bułką tartą posypanego.

      na warstwę położyć brokuły podgotowane, boczek, paprykę, podsmażoną cebulinę

      z czosnkiem.

      mieć pod ręką mozzarellę i natkę pietruszki.

      ser na plastry skroiwszy pietruszką okrasić.

      całość zawalić warstwą ciasta.

      do piekarnika wsadzić i piec.

       

      złe nie jest. mam nadzieję.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      samglam
      Czas publikacji:
      sobota, 23 listopada 2013 11:40
  • wtorek, 19 listopada 2013
    • sam glam - boże, ludzino, zaczęłam gotować.

      no szok! szok, że szok!

      dłubię sobie tu różne rzeczy, podczas, gdy es jest w robocie.

      między warstwami lakieru lub między szlifowaniem a frezowaniem mam szansę wykazać się

      gotowaniem.

      obmierzło nam mamowe gotowanie.

      wchodzę więc i robię.

      rzucam, co mam pod ręką na patelnię, niczym za sarmacji sypię przypraw i coś na wzór obiadu wychodzi.

      ostatnio papryki faszerowane.

      a dzisiaj, zaraz, niedawno temu, czytam o pracy.

      o tym, jak rynek tejże prezentuje się w xxi w.

      no i chuj.

      no guano po całości.

      czytam o pakowaniu, sprzedaży, sprzedaży i pakowaniu sprzedaży.

      wszędzie płacą płacząc, a to wszak nie komunia święta i pierwsza.

      i o zatrudnianiu rozmawiałyśmy i rozmawialiśmy.

      projekt mi się rysuje na horyzoncie, ale jeśli wypali, to na mszę wotywną dam chyba.

      nie. nie dam, ale łapiesz zarys sytuacji?

      uhu, to ci sami chłopcy.

      od miesiąca się ugadujemy, a efektów z-e-r-o.

      tymczasem ludzie naprawdę zdesperowani łapią się robót na niedługo, bo dziecko nakarmić trzeba i z czynszem lepiej nie zalegać zbyt długo.

      i "psują" rynek, bo "bierą", co dają.

      chuja dają, chuja "bierą", if ju noł...

      a ja siedzę tu i zastanawiam się, cz nóż do "masła" lepiej ciąć z buka czy z jesionu?

      bo kto bogatemu zabroni?

      myśleć.

      postawiłam na buk.

       

      a w ogóle to stolik listowy stał się moim przekleństwem.

      wystaw sobie, że os-tat-nia. sylabizuje, cobyś wagę pojął.

      os-tat-nia warstwa lakieru. no, krucafixss, podniosła się.

      bąble mam. wszędzie.

      i chuuuuuu, rwać ją będę.

      chociaż myślę, że ona tak specjalnie.

      że tę stolik po prostu chce być kochany od przodu i w kochającym

      domu pozostać.

      jak mus to mus.

      już obczaiłam deski w piwnicy.

      jeno piłę wyciągnąć, pochlastać je, a potem na piłę rzucić, a potem blat przyciąć,

      a potem bejca/farba itd., itp. i git.

      taki unowocześniony stolik z j.w. zastosowaniem puszczę jako ten pod laptopa i nogi.

      bo ludzie już listów nie pisują.

      160 znaków to nie list, panie, to popłuczyna.

      może to i lepiej dla twojej ludzi oceny, że nie masz tej funkcji. może, a może nie.

      w każdym razie patrzę tak sobie na statystyki, które zawsze kłamią i widzę,

      że robią mi to w żywe ślepia.

      co i rusz - jeśli tylko coś tu popełnię - zawyżają mi liczbę odwiedzin.

      zawyżają, a jakże, bądź co bądź sam żeś mówił, że roboty od metra, nie podejrzewam

      więc, że "naklikujesz" mi te cyfry.

       

      spójrz, to prawie piątek, a ja do weta zdążyć obiecałam.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      samglam
      Czas publikacji:
      wtorek, 19 listopada 2013 21:19
  • poniedziałek, 18 listopada 2013
    • sam glam - najlepsze pomysły.

      to już druga noc, kiedy przytrafia mi się to samo.

      zamiast więc wzbogacić petabajty syfu internetowego światłymi myślami

      z pogranicza jawy i snu, mogę tylko wspomnieć o tym zjawisku.

      podobne rzeczy dzieją się pod prysznicem, na toalecie i wszędzie tam,

      gdzie do długopisu i kartki nijak dostać się nie można.

      ostatnie dwie noce zatem, umysł mój jaśniejąc w ciemności, wyprodukował

      receptę na zwalczenie głodu i powstrzymanie wojen na świecie.

      szkoda tylko, że pozostanie to jego głęboką tajemnicą.

      nawet nie zdążyłam posmutnieć, bo senior guział poprawił mi nastrój.

      tak, jak tylko kretyn może.

      całe to zabawne zamieszanie z referendum, które wiemy, jak się skończyło,

      wszystkie te krzyki, a tu jeszcze widzę, że burmiszcz raczył pomylić kogoś z arabem.

      dzięki szybkiej reakcji i cudom techniki, nawet ci nie posiadający tłitera mogą

      dowiedzieć się jakim obskuranctwem ostatnio zabłysnął zarządca fajnej dzielnicy.

      a ja siedzę tu i nie pamiętam, co żem wymyśliła była...

       

      z innych rzeczy, zanosi się na to, że znowu zacznę tę biegunkę wpisów.

      czakra(m) mi się odkorkował(a).

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      samglam
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 18 listopada 2013 12:38
  • sobota, 16 listopada 2013
    • sam glam - porno!

      uhu, uhu, o porno będzie. węzełek zawiąże i czyta.

      niechaj więc wystawi sobie, że - jak wieść niesie - porno biz w elej zanotował 95% spadek

      po tym, jak lokalni aktorzy musieli byli zacząć używać "gumek".

      eehehe, okazuje się, że gdy czarne sny stają się rzeczywistością strumyk pieniędzy wysycha.

      osobiście przyznam, że widok gumki na fallusie nie mierzi mnie, ale jestem w stanie pojąć

      wasze lęki odnośnie ww.

      w końcu niczym nie ograniczony dostęp do waginy wybranej ruchanej jest chyba jednym z głównych dezyderatów, które determinują owe działania.

      ale żeby dbałość o zdrowie powodowała aż taki spadek zainteresowania? szok. no. szok.

      ponoć z gumą jest mniej wygodnie, zawsze toto może się zsunąć, pęknąć itp., itd.

      zdrowie i bezpieczeństwo zsuwają się na drugi plan niczym skóra na fiucie.

      carpe diem, bijacz!

      carpe, fakin', diem, bijacz.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      samglam
      Czas publikacji:
      sobota, 16 listopada 2013 23:34

Tagi

Kanał informacyjny